Odyseja korespondenta AFP w Faludży
Bagdad (AFP)
17 listopada 2004
Relacja korespondenta AFP w Faludży. Fares Dlimi postanowił pozostać w mieście.
Poniedziałek, 8 listopada 2004
“Około dziewiętnastej potop ognia spada na dzielnicę Mualimin w północnej części miasta. Jestem koło meczetu Baddawi. Od północnej granicy miasta czołgi i artyleria strzelają do wszystkich domów naprzeciwko. Uciekam “skacząc” z jednego domu do drugiego. Nieprzerwany huk eksplozji. Obrońcy proszą cywilów o wycofanie się na tyły, pomagają ludziom w ucieczce. Spędzam noc w opuszczonym domu.”
Wtorek 9 listopada 2004
“Staram się dotrzeć do mego mieszkania w dzielnicy Nazal (południe miasta), ale rezygnuję, nie sposób przebiec ulicą, helikoptery strzelają rakietami do wszystkiego co się rusza. W dzielnicy Mualimin nie ma już ani jednego całego domu, wszystkie ulice podziurawione lejami po bombach. Czołgi amerykańskie próbują posuwaćsie głównymi ulicami z północy na południe, ale z ruin wyłaniają się oddziały obrońców, zacięta walka. Rozmawiam krótko z dowódcą lokalnego oddziału: “Wpuszczamy czołgi żeby przestali bombardować, żeby ich spotkać twarzą w twarz”.
“Rano widziałem dwa płonące czołgi na ulicy prowadzącej na południe, inne wozy pancerne wycofały się, ale po południu amerykańska kolumna pancerna znowu naciera”.
“Eksplozje są tak potężne, że dosłownie odrywają mnie od ziemi. Biegłem zadymioną ulicą. Pamiętam spadające na mnie kawałki cegieł i metalu. Straciłem przytomność. Kiedy otworzyłem oczy byłem na podłodze jakiegoś domu. Ktoś mnie musiał zabrać z ulicy i schronić tutaj.”
“Jest już ciemno, ale jasno od pożarów. Ciągle ten huk. Bardzo się boję. Mimo wszystko próbuję iść na południe. Muszę pokonać Ulicę Czterdziestą, która przecina dzielnicę ze wschodu na zachód.
Jest pod ogniem amerykańskich snajperów. Biegnę jak wariat.
Przeskakuję ciała zabitych. Słyszę wycie rannych, ich wołania o pomoc, ale nikt już nie może im pomóc.”
“Po drugiej stronie szukam schronienia, mam wielkie szczęście, znajduję w jednej ruinie stary pojemnik z wodą. Ta woda jest jak wyzwolenie, jak obietnica życia, nie wiem jak to opisać.”
Środa 10 listopada 2004
“Gwałtowna walka na rogu Czterdziestej i ulicy biegnącej od północnej granicy miasta. Trudno wytrzymać huk. Znowu widzę płonące czołgi, obrońców rzucających się do beznadziejnej walki. Jeden oddział zajmuje dwa całe czołgi, z których uciekły amerykańskie załogi. Zaczynają nimi manewrować, ale nadlatują samoloty i niszczą czołgi”.
“Uciekam na południe. Ciągle żadnego całego domu.
Przeskakuję obok płonącego budynku, w którym mieszkał korespondent Al Dżaziry Abu Bakr Dulaimi. Sąsiedzi mówią, że został ciężko ranny kiedy spadły bomby. Idę dalej na południe. Docieram do lazaretu zbombardowanego kilka godzin wcześniej”.
“Wszędzie smród śmierci. Widzę przed sobą psy i koty rozszarpujące zwłoki leżące na ulicy.”
Fares Dlimi nie może dalej mówić. Tego samego wieczora dociera do dzielnicy Andaluz, gdzie schronili się cywile, którzy uciekli z północnej części miasta.
Czwartek, 11 listopada 2004
“Doszedłem do Nazal (dzielnica centralno-południowa). Myślałem, że moim samochodem pojadę do Azraghiah na północnym wschodzie, nad brzeg Eufratu, ale samochodu nie ma. Sąsiad chciał nim uciekać, ale trafiła go rakieta ze śmigłowca.”
“Spotykam obrońców przybyłych z północnej części miasta. Mówią, że w Dżolan (dzielnica północno-zachodnia) ich bracia walczą do śmierci. Inni powstańcy stacjonujący bardziej na południu czekają na swoją kolej.”
“Idę teraz w stronę zachodnią, w kierunku rzeki. Ludzie mówią, że da się przepłynąć Eufrat łódką, ale trzeba uważać na
amerykańskich snajperów strzelających z przeciwległego brzegu.”

“Postanowiłem przepłynąć rzekę wpław. Ale kiedy byłem już w krzakach nad brzegiem nadleciały strzelające śmigłowce bojowe, musiałem zawrócić. Znowu w Andaluz. Całą noc słyszałem płacz i zawodzenie kobiet. Uczucie jakby to był dzień sądu ostatecznego. Spędziłem noc w domu wypełnionym wieloma rodzinami.”
Piątek, 12 listopada 2004
“Wojska amerykańskie kontrolują główne arterie. Megafony ogłaszają, że kto chce się poddać powinien udać się do meczetu Fardus, przy jednej z południowych ulic. Ludzie, z którymi spędziłem noc decydują się tam iść. Ja zostaję, boję się, że to pułapka.”
“Przechodzę z domu do domu, w jednym z nich, na podłodze znajduję zwłoki czterech mężczyzn. Każdy zabity kulą w głowę.”
“Uciekam. Biegnąc słyszę nagle krzyki z niedalekiego budynku. Wchodzę i widzę kobietę z 12-letnią dziewczynką i dziesięcioletnim chłopcem rannym w nogę, obok leżą zwłoki trzech mężczyzn. Kobieta mówi, że weszli tu Amerykanie i zabili ich na oczach dzieci.”
“Kobieta była nieprzytomna z przerażenia, trzęsła się. Powiedziałem jej, żeby wzięła białą koszulę swego zabitego męża, że odprowadzę ją do meczetu. Wziąłem rannego chłopca na ręce i poszliśmy tam. Wewnątrz był tłum i irackie wojsko.”
Pod kulami, na pikapach, iracka armia woziła ludzi do meczetu Furqhan, w północnej części miasta. Tam udzielano rannym pierwszej pomocy i oddzielano mężczyzn od rodzin.
“Zaraz po przyjeździe mnie i matkę z dwojgiem dzieci skierowano na stację kolejową na północnej granicy miasta. Na miejscu było około 1500 osób.”
“Zamaskowany mężczyzna pokazywał palcem powstańców, natychmiast zatrzymano dwudziestu pięciu młodych. Potem żołnierze opryskiwali mężczyzn sprayem wykrywającym obecność prochu, żeby udowodnić, że walczyli.”
“Zacząłem rozmawiać z irackim lekarzem, powiedziałem mu, że jestem dziennikarzem AFP, pokazałem mu legitymację. Obejrzał ją dokładnie i obiecał pomóc.”
Sobota, 13 listopada
“Rano lekarz wyprowadził mnie i kobietę z dziećmi ze stacji, pokazał jak
dotrzeć do Saklawiji, o dziesięć kilometrów na zachód od Faludży.
Szliśmy trzy kilometry zanim przekonałem żołnierzy żeby zabrali nas ciężarówką. Na miejscu był lazaret,
tam zostawiłem kobietę i jej dzieci. Skierowałem się na północny zachód, do Zaharid.”
“W drodze spotkałem znajomego. Nocą na czworaka przeszliśmy zaporę na Eufracie i dotarliśmy do wiejskich zabudowań, przyjął nas miejscowy rolnik.”
“Byłem wyczerpany. Kręciło mi się w głowie, miałem spuchnięty brzuch. Całą niedzielę jadłem i spałem.”
W poniedziałek 15 listopada Fares Dlimi dotarł do Bagdadu.

AFP 17112004 15.18 GMT
W sobotę 19 listopada 2004 wojska amerykańskie ciągle bombardowały południową część Faludży.
(j.s.a)